piątek, 10 lutego 2017

Śmieszne historyjki o moich zwierzakach.;)

Kiedy wychodzimy na spacer z Maksem i Brutkiem, Brutal szczeka na przechodniów, a szczególnie tych z psami. Rodzice i my wołamy:,,Brutal!" a ludzie odwracają się i śmieją się. A to wszystko przez jego imię. Nie na codzień ludzie słyszą, jak do małego psa, takiego jak Brutek, woła się Brutal, o po co go tak nazywać? a jego imię właśnie z tego się wzięło: z jego ujadania.




Zainteresowania Brutka.

Brutek bardzo lubi bawić się prosiaczkiem i patykami. Kiedy przychodzimy ze szkoły do domu, tak się cieszy, że od razu biegnie się pobawić z nami piszczącym prosiakiem, którego uwielbia. Może się nim bawić całymi godzinami, tylko piszcząc i piszcząc.
I za to go kocham. Jest taki stary, a tak bardzo lubi się nim bawić, jest taki radosny. Co prawda, zdarzają mu się gorsze dni, bo nie potrzebuję tego tutaj, Wystarczy mi w realu.


Charakter mojego psa.

Psy potrafią być uparte, a szczególnie Maks. Brutek uwielbia, gdy ktoś go głaszcze i tarmosi. Jest wtedy w siódmym niebie. Ale i on jest uparty. Nie umie żadnych komend., ale jest strasznie łakomy. Zamiast na komendy reaguje na:,,Mniam-mniam" oraz ,,na spacer".
Brutal i Maks się strasznie nienawidzą. A dokładniej, to Brutek nienawidzi Maksa, niewiadomo czemu. Może dlatego, bo był tu pierwszy? Nie wiem. Ale kiedyś się dowiem. Kiedyś.

Moje pozostałe zwierzaki.;)

Oprócz Brutala mam jeszcze drugiego psa, wilczura niemieckiego Maksa. Maks ma 8 lat i jest straszliwie leniwy. Gdyby nie to, że wychodzimy z nim na spacer, mógłby spać 24 godziny na dobę.:)
Mam też papużki faliste, Miję i Ritę. Mija jest niebiesko-biała, a Rita jest cała żółta. Są z nami od roku i paru miesięcy. Kiedy zapada zmrok, robią się strasznie ciche, ale kiedy się budzą... Nie można spać. Czasami, a szczególnie w zimę, przychodzą do nas koty. Nie mam więcej zwierzaków.





Brutal

Brutal to mały pies rasy york. Ma 13 lat. Moi rodzice kupili go w pewnej hodowli yorków w Zawierciu. W domu Brutal ma wiele imion: Brutal, Brutek, Brutuś, itp. Bardzo lubi się bawić piszczącym prosiaczkiem, czy to sam, czy z nami. Cieszy się, gdy wracamy ze szkoły, i tęskni, gdy wychodzimy. Urodził się 7 listopada 2004 roku. Przez starość ma problemy ze zdrowiem, ale to bardzo radosny piesek. Najbardziej z nas wszystkich kocha moją mamę. Chodzi za nią krok w krok, i nawet z nią śpi. Nie jest to york kanapowy i nienawidzi, jak się go nosi. Jest chory na serce, nie ma zębów i stawu biodrowego. Ale mimo to chodzi, biega , a nawet skacze! Brutek to fantastyczny pies.



Miejsce Wspomnień.

Mimo, że ich już nie ma, chcę, żeby ktoś o nich pamiętał.
Miałam kiedyś wilczura niemieckiego, Karolka. W wieku 12 lat, trzeba było go uśpić, bo był chory na poważnego raka kości. Był bardzo posłuszny i nigdy nie chodził na smyczy. zanim się przeprowadziliśmy do Chotomowa, mieszkaliśmy w Warszawie. Nawet tam zawsze chodził sam. Wiedział, kiedy się zatrzymać na przejściu. Ale dość o nim. Teraz napiszę o naszym poprzednim Brutku. pewnego Sylwestra jakiś pies, bardzo duży, wystraszył się po fajerwerkach, i kłapnął go. Umarł w wieku 2 lat. Był bardzo miłym pieskiem, co nosił gałęzie większe od niego, co wyglądało tak, jak gdyby głowa mu się miała zaraz urwać. Kochał lizać stopy i ręce, a najbardziej,kiedy był na nich krem. Chyba wystarczająco już napisałam o psach. To teraz napiszę o myszkach japońskich. Na początku miałyśmy tylko Romea i Julię, a rozmnożyły się tak, że aż hej! W pewnym miocie było aż 32 małe myszki. Nie mogę napisać, jak umierały, bo trwało to by za długo. Dla odmiany napiszę teraz o rybkach. Kiedy byłyśmy same w górach: ja, Kasia i mama, zostawiłyśmy je pod opiekę naszego taty, a tata je przekarmił i puf!-już było po rybkach. 
         To jest Białousia z małymi myszkami.:)

A to jest Kremuś.